Dersu Uzala Info Blog: Blog about Dersu Uzala and V. Arsenyev.

pon
12
Cze '06

Boy named Dersu / Chłopiec o imieniu Dersu

In the guestbook you may read:
„…I loved Dersu Uzala so much that I named my son after him.
My son’s name is Dersu. I guess he is the only boy in the whole world
named Dersu in this age.”

It’s gloriously loved Dersu so much! I invite on the David’s (Crtomir’s)
site
. He try to show his family and theirs life in a little town in
Arkansas.

Maly Dersu
Dersu

Do księgi gości przybył taki wpis:
„Pokochałem Dersu Uzałę tak bardzo że mojemu synowi dałem imię na jego cześć. Mój syn ma na imię Dersu. Domyślam się, że jest on jedynym chłopcem na całym świecie, który nosi imię Dersu w naszych czasach.”

To wspaniałe. Pokochać tak bardzo Dersu, by dać własnemu synowi jego imię.

Zapraszam na stronę Crtomira. To przede wszystkim fotograficzny blog, opowiadający o prostym, pełnym miłości i drobnych radości życiu w Fayetteville w stanie Arkanzas.
Ktoś powie, że taki blog to nic ciekawego, nic sensacyjnego. A moja myśli sobie zupełnie inaczej. To jakby odwrotność tego, co pokazują nam stale media – wiadomości, filmy, gazety… To media budują nam w mózgu obraz świata w którym ktoś musi się czegoś bać, ktoś musi być pełen przemocy, w którym musi wydarzyć się jakiś wypadek, no i jeszcze seks… Te wszystkie rzeczy oczywiście się zdarzają. Jednak życie to przede wszystkim to coś pomijane przez media. Życie to przede wszystkim coś, co przez media uznawane jest za nudne, nie do pokazania. Właśnie codzienność oparta na miłości, radości, drobnych przyjemnościach… I tu właśnie, i może tylko tu, w fotograficznym blogu, ta najbardziej podstawowa prawda o naszym życiu wreszcie może być pokazana.

Mały Dersu raz jeszcze
Dersu

Kiedyś, gdy żyliśmy inaczej, pewnie babcie opowiadały swoim wnukom o swoim życiu, o tym właśnie o czym teraz opowiadają takie blogi. Nie warto żyć dla spektakularnych sukcesów, dla osiągniecia pozycji czy odpowiednich rzeczy materialnych typu dom, samochód… Bo wtedy można któregoś dnia stwierdzić, że oparło się drabinę o niewłaściwą ścianę. Choć oczywiście nie przeczę, że fajnie mieć wygodny dom, bezpieczny samochód, dobre mniemanie o sobie. By jednak życia nie zmarnować trzeba już teraz, w locie łapać życie, cieszyć się tym, co się ma i kim się jest.

Wojtek
and Wojtek, my little Dersu / a to już jest Wojtek – mój mały Dersu

Oczywiście takie życie to nie sielanka. Tego też nie twierdzę. Z własnego doświadczenia wiem, że często jest to doświadczenie dołujące kiedy jesteśmy sprowadzeni to roli popychadła huśtawki. I dlatego wielu ludzi rezygnuje z posiadania dzieci lub ogranicza się tylko do jednego. Zupełnie to rozumiem. Przy dwójce już wysiadam. Tym bardziej jednak wartość takich blogów wzrasta – pokazać, że ktoś potrafi mimo trudów życia rodzinnego potrafi się tym świadomie cieszyć.


Little rabbit? / Króliczek?

A na marginesie bardzo ciekawe rodzina, jak to w hameryce – on, Crtomir, jakiś słowieniec? Ona wyraźnie Azjatka, Chinka?

(Nieco później: prowadzę ożywioną korespondencję z Davidem. Okazuje się, że jego żona przyjechała z Tajwanu, a on sam ma nazwisko pochodzenia polskiego. Jakiż ten świat jest mały…)

Nie pozostaje Crtomirowi dłużny i sam zamieszczam najpiękniejszy widok na świecie – uśmiech Dorotki. A może sam też zrobię sobie taki fotograficzny blog?

Uśmiech Dorotki
Dorothy’s smile / Uśmiech Dorotki